Cześć, tu Jacek i Wera.
Od wielu lat eksperymentujemy z życiem na własnych zasadach. W ten sposób prowadzimy razem biznes, siedlisko i dom.
Nasza wspólna droga prowadziła przez wiele metod, terapii i strategii. Sprawdzaliśmy różne podejścia, by dojść do wniosku, że w tym wszystkim najważniejsza jest uczciwość wobec siebie samego.
Praca wglądowa to jedyny w swoim rodzaju sposób poznawania siebie nawzajem. Robimy tak prywatnie dla siebie i lubimy tak spędzać czas z innymi.
Jacek - od ponad dwudziestu lat badam przestrzenie, które wymykają się logice. Od dziecka intensywnie śnię. Sny nauczyły mnie zwracać uwagę na obrazy, odczucia i jak przekładać te informacje na codzienne życie. Cały czas uczę się czytać ich język, a każde nowe odkrycie prowadziło mnie coraz głębiej do siebie. Podobnie było z tematami zdrowia. Trudne doświadczenia zmusiły mnie do wyjścia poza schematy i spojrzenia na życie z zupełnie innej perspektywy.
Studiowałem na trzech uczelniach, zanurzając się w świat sztuki. Byłem operatorem filmowym, reżyserem i organizatorem planów. Pracowałem przy reklamach, teledyskach i filmach dokumentalnych. Po drodze współtworzyłem spektakle teatralne, prowadziłem lokal edukacyjny w Warszawie, budowałem domy ze słomy. Te doświadczenia nauczyły mnie komunikacji i sprawnego poruszania się w różnorodności.
Przetestowałem na sobie dziesiątki metod terapeutycznych, odrzucając to, co było pustym dogmatem, a zachowując to, co realnie działało. Najbardziej interesuje mnie moment, w którym to, co sobie opowiadamy, przestaje zgadzać się z tym, co faktycznie czujemy. Nieustannie sprawdzam, jak łączyć pracę wglądową z codziennym życiem, zdrowiem, biznesem i wszystkim, co dzieje się pomiędzy.
Przez wiele lat zmagałem się z wątpliwościami, które dotyczyły każdej sfery życia. Utykałem w analizach do granic możliwości, aż w końcu podejmowałem decyzję z konieczności. Źródło problemu leżało w odcięciu od siebie. Nie potrafiłem jasno poczuć, czy coś jest dla mnie dobre, czy nie. Odbudowywanie dostępu do siebie zajęło mi wiele lat i ten proces wciąż trwa.
W świecie, który nieustannie zachęca, by słuchać wszystkiego i wszystkich na zewnątrz, najważniejsze stało się dla mnie pytanie: Jak ja to czuję? Jakie daje mi to wglądy? Dopiero wtedy działam lub świadomie odpuszczam.
Trzy lata temu przeprowadziłem się z miasta na wieś, aby żyć bliżej natury i jeszcze wyraźniej słyszeć siebie. Jestem tatą Dalii, która codziennie przypomina mi, że najpiękniejsze rzeczy rosną wtedy, gdy mają przestrzeń.
Weronika - Lubię nurkować pod powierzchnię. Interesuje mnie to, co ukryte. To, czego nie mówimy na głos, a co i tak kieruje naszym życiem.
Ustalona rzeczywistość zawsze mnie uwierała. Wiem, jak męcząca jest próba dopasowania się do niej. Szukając ukojenia, nawciągałam się teorii i rozwoju jak rasowy desperat.
Przeszłam przez akademicką resocjalizację, ustawienia, totalną biologię, tarota, human design i setki warsztatów. Odkryłam, że żadna z tych metod nie jest rozwiązaniem, choć każda z nich może nas kawałek podwieźć.
Dziś najbardziej interesuje mnie moment, w którym coś, co wydawało się oczywiste, zaczyna wyglądać inaczej. Jedno pytanie odsłania następne. Pierwsze czucie zmienia się pod wpływem kolejnego. Historia, którą sobie opowiadałam, okazuje się jedną z możliwych wersji.
Lubię pisać. Gdy piszę, potrafię lepiej nazwać to, co czuję. Słowa zdzierają iluzje, którą karmiła się głowa. Dzięki nim przypominam sobie i innym, że jesteśmy o wiele więksi niż historie, które o sobie opowiadamy.
Podejrzewam, że każdy z nas skrywa znacznie więcej, niż widać na pierwszy rzut oka. I właśnie tam najchętniej zaglądam.